Wrześniowe espresso

Cytując jednego z nas:

Mnie te Włochy bardzo pasują...”.

Oj, pasują nam wszystkim i to bardzo. Italia – kraj, który ma wszystko.

Budzić się i marzyć o południu. My mieszkańcy północnych, środkowych, wschodnich zakątków Europy, często marzymy o południu. Myślimy o nim jak o raju. Słońce, ciepłe morza, jeziora, piękne widoki, soczyste pomidory, słodkie winogrona, doskonałe jedzenie i wina.

Siadając przed klawiaturą, stukając w klawisze zastanawiałem się jak ująć odczucia każdego z nas. Chciałem wejść w głowę każdego z osobna i zobaczyć wszystkie te miejsca ich oczami.

Każdy z nas ma inny punkt widzenia, inaczej odbiera podróże, inaczej widzi wszystkie te krajobrazy – inaczej patrzy przez wizjer swego aparatu na budynki, uliczki, ludzi których spotykamy jak i smak espresso, makaronu, zwykłej bagietki, sera, wina, piwa oraz wody.

W zasadzie mogłoby powstać 8 różnych tekstów obrazujących ten sam krajobraz, smak jak i pogląd na te same rzeczy.

Śmiało mogę stwierdzić, że to tak jakbyśmy w sierpniu 2016 r. byli 8 razy w Toskanii…

Z tego samego miejsca 8 różnych wspomnień.

Z tego samego miejsca 8 różnych kadrów, po wielokroć naciśnięty spust migawki razy 8. Idąc dalej tym tropem naprawdę nie musimy wrzucać miedziaka do Fontanny di Trevi, wszak 3 tygodnie temu byliśmy już tam 8 razy.

Ktoś mnie zapytał: Czy w tydzień z miejsca gdzie jesteśmy wyciągamy więcej niż zaplanowaliśmy?

Tak, chwytamy moment i oddychamy chwilą. Plan coś tam zakłada, ale przeważnie kończy się jakimś szalonym pomysłem.

dsc_6255

Za każdym razem biorąc podróżniczą prasę do ręki, można dosłownie lub w kontekście przeczytać o podróżniczych marzeniach. O tym, że ktoś marzy by wyruszyć w podróż lub po prostu wyjechać. Marzenia są piękne. Też marzymy, ale w gruncie rzeczy marzenia marzeniami, a my mamy kolejny FotoWypad do zrealizowania.

Wróciliśmy zaledwie 3 tygodnie temu, a już rozprawiamy nad kolejnym wyjazdem. Jednak zanim zrealizujemy nowy plan, podzielimy się Toskanią, Rzymem, Wenecją, Porto Santo Stefano oraz jeziorem Garda które odkryliśmy na nowo. Same zdjęcia są niczym w porównaniu z tym, że przywozimy jak zawsze wspomnienia, smaki, zapachy oraz nowe znajomości.

To całość która tworzy FotoWypad.

Jeden bus, 8 chłopaków, 8 aparatów, 8 plecaków, 4 namioty, 6 Tennessee Whiske. No tak, jeszcze był jedna 0,5 i jeden Honey. Pierwsza stacja benzynowa na terenie Włoch – wiadomo espresso. Za kilka godzin czeka na nas korek w okolicach Padwy. Jeszcze tego nie wiemy, ale spędzimy w nim 4 godziny. Z autostrady będziemy podziwiać wschód słońca, nawiążemy kontakt z kilkoma kierowcami tirów.

bez-nazwy-1

6 godzi później stoimy na plaży patrząc na horyzont zawieszony nad Morzem Tyrreńskim. Monte Argentario – piękne krajobrazy, wspaniałe tarasy widokowe zawieszone na stromo opadających zboczach do błękitu morza. Szukaliśmy doskonałego miejsca na rozbicie obozu, idealne zakątki były co kilkadziesiąt metrów. W ten sposób przejechaliśmy cały półwysep trafiając na camp, który mijaliśmy parę godzin wcześniej jadąc do Porto Santo Stefano. Od tej chwili to tam było nasze centrum dowodzenia.

dsc_6224

Porto Santo Stefano wybraliśmy jako cel naszych poszukiwań idealnych zakątków, wąskich uliczek, kamienistych plaż o które będą się rozbijać grzywy fal. Obowiązkowe espresso w lokalnej kawiarni na wolnym powietrzu, niby przy głównej ulicy, ale jednak z boku. Idąc za zapachem, smakiem, nadeszła ochota na coś wybornego. Trafiamy do małej restauracyjki zaraz obok targu rybnego. Zapowiada się pięknie. Zamawiamy makarony z różnymi rybami, owocami morza itp. Jeden z nas zamawia sałatkę z tuńczykiem. Po 20 minutach okazuje się, że nasze wyobrażenie o sałatce z tuńczykiem jest zupełnie inne. Jeśli zamówiliście kiedykolwiek w Polsce sałatkę z tuńczykiem to uwierzcie mi na słowo, nie jedliście sałatki z tuńczykiem.

dsc_6273dsc_6269

Porto Santo Stefano pozostawia w nas małą pustkę, jakby czegoś nam zabrakło. Myślę, że ten właśnie niedosyt pociągnął nas do kolejnego kroku, który miał się wydarzyć za kilka godzin.

dsc_6248


Godzina 22:46 za pośrednictwem sił wyższych, parkujemy 300 m od Bazyliki św. Piotra w Watykanie. Puste miejsce parkingowe jakby na nas czekało. Oczywiście darmowe miejsce parkingowe. Jak ktoś Wam kiedyś powie, że nie można zaparkować w Rzymie, że są cholerne korki w centrum miasta to…… hmmm. Nie wierzcie we wszystko co ludzie mówią, wystarczy chcieć i mieć wiarę w to co się robi.

dsc_6305-2

Jak ująć te kilka niezwykłych godzin, które spędziliśmy w Wiecznym Mieście? Jeśli ktoś był w Rzymie, jeśli ktoś spędził czas na zatraceniu się nocą w uliczkach, placach, knajpkach, wie w czym rzecz. Jeśli nie doświadczyliście Rzymu, po prostu musicie to zrobić!

dsc_6307-2dsc_6310-2

Fontana di Trevi. Godzina? Po drugiej w nocy. Ona, my, trzech policjantów i może piętnaście osób. Nie można się oprzeć, zdjęcia, siadamy przy jej tafli wody. Rozmawiamy, patrzymy, podziwiamy. Ktoś mówi by wrzucić miedziaka, by jeszcze tam wrócić. Nie potrzebny przesąd. Jeśli byłeś i zobaczyłeś raz, na pewno wrócisz. Nie tylko by ją ujrzeć jeszcze raz. Wrócisz by spotkać się z Rzymem. My wrócimy na pewno.

dsc_6319

Rzym jest jak morze. Im dalej, tym głębiej. Życia nie starczy, żeby to wszystko poznać”.

– Rosita Steenbeek

 


Zapomniałbym miało być o Toskanii.

img_0926-1img_1054-7img_0938-3

Kolejne dni spędziliśmy w Sienie i Montepulciano. Toskańskie drogi przemierzaliśmy z punktu A do punktu B, C, D i E, F. Była też okazja odwiedzić znajomą, która prowadzi agroturystykę na tej pięknej toskańskiej ziemi. Danusia ugościła nas wspaniale, spędziliśmy niezwykły wieczór na rozmowach. Smakowaniu toskańskiej kuchni, wina, cygar. Oczywiście nie sposób być wszędzie, ale można zawsze próbować.

img_1078-12

Następnego dnia meldujemy się nad Jeziorem Garda. Zauroczyło nas miasteczko Riva del Garda. Wiosną byliśmy na przeciwnym brzegu jeziora. Obie strony piękne, ale zachodnia wydała nam się ciekawsza. Wybrzeże mocno poszarpane górami, które się spotykają w tym miejscu z taflą Gardy.

img_1184-1-14

Mija kilka godzin, a my spacerujemy po centrum Wenecji. Nocą miasto staję się puste, nabiera zupełnie innego charakteru. Jest bardziej dostępne, nie straszy tandetą jest takie jak w naszych wyobrażeniach. Noc w Wenecji – jak w filmie.

dsc_6348dsc_6350dsc_6332 

Podsumowując kolejny FotoWypad do Włoch nie możemy powiedzieć, że to temat odhaczony, zamknięty. Spędziliśmy tam nie cały tydzień. Co to jest tydzień. Tydzień to mało na Rzym, a co dopiero na Toskanię. Na pewno tam wrócimy.

img_1069-10

W pamięci zostanie Rzym i Wenecja nocą, droga wokół Monte Argenario, piękna Siena choć byliśmy już bardzo zmęczeni. Montepulciano gdzie trafiliśmy na wesele. Smaki toskańskiej kuchni zaserwowane przez Danusie w Agriturismo IL GORGO. Zaskakujący smak tuńczyka w Porto Santo Stefano, obiad w Fattoria il Duchesco gdzie odkryliśmy zupełnie nowe smaki wołowiny. Boskie espresso na każdym kroku. Zapach cygar, unosząca się woń perfum zamknięta w powietrzu ciasnych uliczek Rzymu i Wenecji. Magia spojrzeń pod Panteonem. Wszechobecne jednoślady, wyczuwalny luz na każdym kroku…


Jak myślicie jakie mamy plany na wiosnę?

Reklamy